Nie wychodź na pokład…

Nie wychodź na pokład o zmroku – Czesław Czerniawski. KAW Szczecin 1988. Kapitan Doliński z Komendy Miejskiej MO w Szczecinie najlepiej czuje się za własnym biurkiem. Ale niestety musi zza biurka wyjść i popłynąć w rejs dalekomorski statkiem handlowym aż do Afryki. Wszystko przez syna marynarza, który miał wypadek i leży w afrykańskim szpitalu. Więc tata musi płynąć, żeby go odebrać z tego szpitala. I co ma biedny Doliński zrobić? Zabiera więc swoje ulubione kryminały Simenona i wsiada na statek. W raz z nim jeszcze kilkoro pasażerów: pan Gamratek idiota z Radomia, młode małżeństwo składające się ze Stanisława safanduły…

0 Komentarzy

Koneser

  – Nie wie pani czego szef chce ode mnie? – zwrócił się major Adam Reszko do sekretarki swego przełożonego pułkownika Michalaka, – Nie mam pojęcia –odpowiedziała. – Wrócił do siebie kilka minut temu i kazał mi natychmiast wzywać pana majora. Wygląda na bardzo zdenerwowanego. – Trudno – uśmiechnął się Reszko. – Zresztą i tak zaraz się dowiem o co chodzi. Pułkownik miał powody do zdenerwowania, bo miejscowości Lipno zginął funkcjonariusz. Zabili go najprawdopodobniej ludzie, którzy okradli i podpalili miejscową cerkiew. Major na polecenie pułkownika rozpoczyna śledztwo. Jedzie do Lipna, zaraz po nim przyjeżdża do Lipna pułkownik. – Każdego…

0 Komentarzy

Stabilne życie Hien

„Stabilne życie Roberta K”. to powieść kryminalna, która mnie rozczarowała. Gdy zacząłem ją czytać miałem nadzieję, że za chwilę się rozwinie, wciągnie i w końcu wypuści mnie ze swych kryminalnych objęć, ogłuszonego od nadmiaru wrażeń. Niestety, nim na dobre się rozkręciła już nastąpił koniec. Do tego jeszcze koniec tak niedopracowany i kiepsko wykonany, że miałem wrażenie jakby pisarz Andrzej Gerłowski doszedł do wniosku, że już mu się nie chce pisać, machnął ręką na niedorobiony tekst a potem zaniósł go do wydawnictwa i powiedział – róbcie co chcecie, bo ja już mam dość tego pisania. A oni w Krajowej Agenci…

1 Komentarz

Trzeba mieć odwagę!

Bicie kobiet na manifestacjach, zamykanie protestujących w kotłach, szarpanie, wyprowadzanie siłą ludzi w kajdankach, wywożenie ich do odległych komisariatów... To nie wspomnienia ze stanu wojennego, to obrazki ilustrujące stan umysłu niektórych funkcjonariuszy policji. Przede wszystkim tych na górze, dowódców i komendantów, którzy robią wszystko by przysłużyć się władzy, w nadziei na awans i umocnienie swojej dowódczej pozycji. Także tych niżej, którzy bez szemrania wykonują polecenia przełożonych, bo boja się, że w razie odmowy zostaną zdjęci ze stanowisk, przeniesieni  do Środy Wielkopolskiej, albo wyrzuceni ze służby, a przecież rodzina, dom, kredyty... Na samym dole łańcucha służbowego wykonawcy, ci z tarczami…

0 Komentarzy

Wikingowie potrzebni od zaraz!

Odebrali kobietom prawo do decydowania o sobie. Oddali 15 milionów szczepionek, bo nie są w stanie poradzić sobie z własnym programem szczepień. Rujnują gospodarkę, zabijając polskie firmy, niszcząc przedsiębiorców, zamykając biznesy i nie dając nic w zamian. Wszystko czego się dotkną zamienia się w...katastrofę. Dlatego próbują się ratować podsycając podziały, wyprowadzając ludzi na ulicę, by na nich zrzucić odpowiedzialność za swoje niepowodzenia. Życie i zdrowie Polaków nie ma dla nich żadnego znaczenia. Jedyne co dla nich jest ważne to utrzymanie władzy za wszelką cenę, bo wiedzą, że póki będą rządzić pozostaną bezkarni. Gotowi są więc do największych poświęceń w…

0 Komentarzy

Cała prawda o szczepionkach

  Według niepotwierdzonych jeszcze badań, ale przeprowadzonych przez amerykańskich uczonych, więc tym samym wysoce wiarygodnych, przyjęcie szczepionki może uruchamiać w mózgu pacjenta natychmiastową produkcję endorfin, czyli hormonu szczęścia. To niestety zła wiadomość dla tych wszystkich, którzy od lat żyją z niedoborem tego hormonu. Niedostatek endorfin w organizmie sprawia bowiem, że człowiek jest nieszczęśliwy, ma niską samoocenę a za swoje niepowodzenia obarcza innych. Przyjecie szczepionki może więc sprawić, że głęboko nieszczęśliwi i podejrzliwi konserwatyści staną się w jednej chwili szczęśliwymi i empatycznymi lewakami. To również zła wiadomość dla prawej strony sceny politycznej w naszym kraju, ponieważ wkrótce może się okazać,…

1 Komentarz

Wyspa czterech łotrów i jej Anioł Stróż

„Przyjechał do Warszawy wieczorem. Podróż miał ciężką. Dzień był gorący, ludzie tłoczyli się niemiłosiernie. Wysiadłszy na dworcu Głównym wypił w kiosku dwa kufle chłodnego piwa.”[1] – trzecie było raczej niewskazane, ale dwa już mówiły sporo o człowieku. Jedno wypija się by ugasić pragnienie, drugie by poczuć się trochę lepiej.   Ten milicjant od dwóch piw, to porucznik Engel, bohater dość ciekawej i wyróżniającej się na tle innych ,opowieści z serii "Ewa wzywa 07" „Wyspy czterech łotrów" Andrzeja Szczypiorskiego. Autor „Mszy za miasto Arras” tworzy lekką i nieco niesamowitą opowieść, która spełnia wszystkie wymagania narzucone przez sponsora serii, czyli komendę główną…

0 Komentarzy

Dlaczego Ewa wzywała 07?

  Rok 1967. Podczas jednej z narad Komendy Głównej powstaje pomysł "ocieplenia wizerunku MO" poprzez przybliżenie trudnej pracy milicjantów społeczeństwu. Zadanie to otrzymują  pułkownik Zbigniew Gabiński, dyrektor Oddziału Kontroli, Badań i Analiz KG MO i ppłk Władysław Krupka, który w KG MO kierował specjalną komórką, której zadaniem było tworzenie, jakbyśmy to dziś nazwali, odpowiedniego PR milicji, poprzez kontakty z filmowcami, literatami i dziennikarzami. Obaj pułkownicy stanęli na wysokości zadania i w krótkim czasie opracowali plan stworzenia serii mikropowieści, które swoim charakterem miały przypominać przedwojenne kryminalne zeszyty "10 groszowe". Wymyślono więc niebieskie zeszyty. Nazwa serii „Ewa wzywa 07” nie miała nic…

2 komentarze