Kryminały współczesne i PRL-owskie
Jak zwykle Wojtek Chmielarz trzyma wysoki poziom. " Rytuał" to wciągająca opowieść o komisarzu Mortce, który pakuje się w kłopoty na własne życzenie. A wszystko to przez kobietę. Policjant wyjeżdża w Karkonosze ze swoją francuską przyjaciółką i zamiast przeżyć tam niezapomniane, romantyczne chwile w zaciszu pokoju hotelowego, postanawia zabrać swoja kochankę na wycieczkę po okolicy, by pokazać jej miejscowe atrakcje turystyczne. A jak wiadomo Karkonosze to obszar obfitujący w różnego rodzaju tajemnicze miejsca. Idą wiec na wycieczkę do tajemniczych kamiennych budowli i zamiast zajmować się w jakimś zaciszu samymi sobą wdrapują się na szczyt kamiennego kolosa i znajdują tam…
Bardzo lubię sposób pisania Marka Stelara, bo jego powieści same się czytają. W moim wypadku słuchają, ponieważ od jakiegoś czasu niemal całkowicie przeszedłem na audiobooki. "Ołowiane żołnierzyki" przeczytał Mateusz Drozda i zrobił to doskonale. Tekst dosłownie płynął a ja dzięki temu przeniosłem się do przedwojennego Stettin'a. Bo Markowi udało się stworzyć, a właściwie odtworzyć nieistniejące już miasto z jego ulicami, zakamarkami, ale najważniejsze wypełnić je ludźmi z krwi i kości. Rok 1931 to czas kiedy w Niemczech sporo się działo. To okres w którym partia nazistowska rośnie w siłę a każde wybory do Reichstagu przynoszą jej coraz lepszy wynik.…
Krzysztof Bochus udowadnia, że bez trudu potrafi poruszać się w świecie retrokryminału. Doskonale radził sobie z realiami lat 20/30 a teraz zanurzył się jeszcze głębiej. Gdańsk początku XIX stał się scenerią pasjonującej powieści w której jest wszystko to co powinno się w takim gatunkowym kryminale znaleźć. Jest więc morderstwo, a właściwie kilka podobnych do siebie zbrodni dokonanych na francuskich żołnierzach z garnizonu Gdańskiego, czyli wojsk które odbiły z rak Prusaków to miasto. Jest śledztwo prowadzone, przez miejscowego detektywa amatora, Polaka i Gdańszczanina, który zostaje wbrew swojej woli wciągnięty w tę sprawę przez Francuzów Detektywowi pomaga, a właściwie, patrzy mu…
Wcale nie chodzi tu o jakąś nocną zjawę, która dręczy autora, ale o nową książkę która właśnie ma swoją premierę. "Zmora-czarna toń" jest już drugą zmorą która wyszła spod pióra autora i tak jak to często bywa z tym drugim dzieckiem istnieje obawa, że nie dorówna temu pierwszemu, skoro już wszyscy dawno stwierdzili że pierwsze jest świetne. Obawy próżne bo druga Zmora utrzymuje wysoki poziom, a dwójka bohaterów dziennikarka Kama Kossowska i policjant Lesław Korcz znowu mają sporo do roboty. Tym razem chodzi o dwie sprawy, dotyczące zaginionych kobiet. Kama na prośbę matki szuka zaginionej przed laty córki. Kobieta…
Nie każdy bohater nosi mundur. Nie każdy zdrajca kryje się w cieniu. DRUGI TOM WOJENNEGO CYKLU Z ANTONIM FISCHEREM Dynamiczny, pełen napięcia kryminał szpiegowski i opowieść o moralnych kompromisach, lojalności wobec ojczyzny i dramatycznych wyborach jednostki w czasie wojny. Poznań 1939. Na ulicach okupowanego miasta nie ma miejsca na złudzenia – każdy gest, każde spojrzenie może oznaczać śmierć. Fischer, dla Polaków zdrajca w niemieckim mundurze, w rzeczywistości działa jako agent polskiego podziemia. Jego misja stawia go w coraz trudniejszym położeniu – musi lawirować między bezlitosnym aparatem nazistowskiej machiny a rodakami, którzy gotowi są wydać na niego wyrok. Równolegle ważne…
To, że Robert Małecki pisać potrafi, doskonale wiedzą wielbiciele polskiego kryminału. Co z tego, powiedziałby ktoś, koro jest pisarzem to musi umieć pisać. Ale by pisać interesujące kryminały trzeba czegoś więcej niż tylko pisarskich umiejętności. Potrzebna jest pewna cecha, którą niestety nie mogą pochwalić się wszyscy piszący. Ta cecha to umiejętność obserwacji otaczającej nas rzeczywistości. Małecki umie patrzeć wokół siebie, słuchać ludzi i wyciągać wnioski. To właśnie dzięki temu zmysłowi obserwacji udaje mu się namalować obraz wiarygodnego tła. Nie chodzi tu bynajmniej o dekoracje teatralne, ale o realistyczne przedstawienie świata, który determinuje działania bohaterów. Bez tego co dzieje się za…
Lubię czytać powieści Mariusza Czubaja, bo co tu dużo gadać, one czytają się same. Wszystko za sprawą pewnej szczególnej umiejętności którą Mariusz posiada. Czubaj bowiem należy do tych ludzie którzy potrafią zajmująco i ciekawie opowiadać różne historie. Potrafi to robić na żywo, przy kawiarnianym stoliku, podczas autorskich spotkań i co najważniejsze w pisarskiej robocie siedząc przed komputerem. Tak jest w przypadku historii Błażeja Janczara, emerytowanego policjanta. To gość któremu już nic nie musi się chcieć. Poukładał sobie życie post-policyjne i nie myśli już o dawnej robocie, ani nawet o tym, że firma potraktowała go niezbyt uczciwie, po tym jak…
Porucznik Franciszek Kociuba niestety tylko trzy razy wystąpił na kartach powieści Zeydlera Zborowskiego. A szkoda, bo moim zdaniem ten milicjant miał potencjał i mógł jeszcze niejedną sprawę kryminalną rozwiązać, albo właściwie pomóc rozwiązać majorowi Downarowi, bo to przecież on jest ojcem chrzestnym śledczej kariery Kociuby. Downar pomógł mu przejść drogę od wiejskiego milicjanta, który powinien w spokoju dożyć emerytury na prowincji do wytrawnego oficera komendy stołecznej radzącego sobie ze skompilowanymi sprawami, takimi jak choćby ta która zaczyna się podczas urlopu Kociuby. Młody oficer przyjeżdża na kilka dni do swojej rodzinnej wioski, by spotkać się ze swoimi bliskimi i zaplanować…
Ta powieść mogłaby z powodzeniem być zatytułowana „Kłopoty to moja specjalność” Tyle że taki tytuł ma już kryminał napisany przez Raymonda Chandlera a porucznik Downar nie jest detektywem Marlowem, choć w kłopotliwe sytuacje pakuje się z równą co jego amerykański kolega łatwością. Jest końcówka lat pięćdziesiątych, a Warszawa nie zdążyła jeszcze podnieść się z gruzów. Miasto jest ciemne i brudne, a wieczorem staje się niebezpiecznym miastem bezprawia, w którym wszechobecne są przemoc i strach. Młody porucznik Downar, który po raz pierwszy pojawia się na kartach książki Zeydlera Zborowskiego ma właśnie wyjechać na urlop do górskiego kurortu na wczasy w te…
10 kwietnia 1920 roku urodził się Maciej Słomczyński, znany wszystkim wielbicielom kryminału pod pseudonimem Joe Alex. Był synem Marjorie Crosby i podobno amerykańskiego reżysera filmowego Meriana C. Coopera. Rodzice poznali się w Anglii, ale matka nie zdecydowała się wyjechać do Stanów z Merianem. Została na wyspie i tu poznała Aleksandra Słomczyńskiego który usynowił dziecko nadając mu polskie imię i swoje nazwisko. W czasie wojny przyszły pisarz był żołnierzem AK. W 1944 roku został aresztowany i osadzony na Pawiaku. Udało mu się uciec z więzienia i przedostać na Zachód. W 1947 roku powrócił na stale do Polski. Swoja literacką karierę…