Poradnik dla złodziei aut

Gra bez ryzyka Jan Andrzej Kaczmarczyk   W Warszawie w ciągu jednej nocy ktoś kradnie kilkanaście prawie nowych fiatów 125p. Milicjanci dochodzą do wniosku, że mają do czynienia ze świetnie zorganizowaną grupą przestępcza. Dlatego w Komendzie Głównej MO powołana zostaje grup śledcza do rozwiązania zagadki. „Pułkownik Sekulski długo zastanawiał się komu powierzyć prowadzenie dochodzenia. Bral pod uwagę dwie kandydatury. Pierwszy to Kapitan Rudzki. Problem tkwił w tym, iż podstawą sukcesów Rudzkiego była rzadko spotykana dokładność i systematyczność. Prowadziło to do znacznego wydłużania się czasu śledztw i dochodzeń. (…) Drugim kandydatem był kapitan Górski. Miał ogromna intuicję, dzięki niej w sposób…

0 Komentarzy

Ostatnia powieść milicyjna?

  Trzej młodzi ludzie wyjeżdżają na Mazury. Pewnego dnia postanawiają wypłynąć łódką na jezioro. Pogoda się zmienia, idzie burza a poczciwa Omega nie jest przystosowana do pływania w takich warunkach. Trzeba uciekać jak najszybciej. Ale nie można przecież przepłynąć obojętnie, gdy obok podobna łódź się przewraca i cztery osoby wpadają do wody. Trzeba ich ratować. W dramatycznych okolicznościach udaje się wyłowić trzech chłopaków i dziewczynę. Wszystko kończy się pomyślnie, a następnego dnia obie grupy umawiają się na wspólne picie wódki, które kończy rzyganiem, leżeniem pod stołem, awanturą, zerwaniem, nowym związkiem, a w końcu mordobiciem. Dramat na wodzie i dramat…

0 Komentarzy

Nie wychodź na pokład…

Nie wychodź na pokład o zmroku – Czesław Czerniawski. KAW Szczecin 1988. Kapitan Doliński z Komendy Miejskiej MO w Szczecinie najlepiej czuje się za własnym biurkiem. Ale niestety musi zza biurka wyjść i popłynąć w rejs dalekomorski statkiem handlowym aż do Afryki. Wszystko przez syna marynarza, który miał wypadek i leży w afrykańskim szpitalu. Więc tata musi płynąć, żeby go odebrać z tego szpitala. I co ma biedny Doliński zrobić? Zabiera więc swoje ulubione kryminały Simenona i wsiada na statek. W raz z nim jeszcze kilkoro pasażerów: pan Gamratek idiota z Radomia, młode małżeństwo składające się ze Stanisława safanduły…

0 Komentarzy

Koneser

  – Nie wie pani czego szef chce ode mnie? – zwrócił się major Adam Reszko do sekretarki swego przełożonego pułkownika Michalaka, – Nie mam pojęcia –odpowiedziała. – Wrócił do siebie kilka minut temu i kazał mi natychmiast wzywać pana majora. Wygląda na bardzo zdenerwowanego. – Trudno – uśmiechnął się Reszko. – Zresztą i tak zaraz się dowiem o co chodzi. Pułkownik miał powody do zdenerwowania, bo miejscowości Lipno zginął funkcjonariusz. Zabili go najprawdopodobniej ludzie, którzy okradli i podpalili miejscową cerkiew. Major na polecenie pułkownika rozpoczyna śledztwo. Jedzie do Lipna, zaraz po nim przyjeżdża do Lipna pułkownik. – Każdego…

0 Komentarzy

Stabilne życie Hien

„Stabilne życie Roberta K”. to powieść kryminalna, która mnie rozczarowała. Gdy zacząłem ją czytać miałem nadzieję, że za chwilę się rozwinie, wciągnie i w końcu wypuści mnie ze swych kryminalnych objęć, ogłuszonego od nadmiaru wrażeń. Niestety, nim na dobre się rozkręciła już nastąpił koniec. Do tego jeszcze koniec tak niedopracowany i kiepsko wykonany, że miałem wrażenie jakby pisarz Andrzej Gerłowski doszedł do wniosku, że już mu się nie chce pisać, machnął ręką na niedorobiony tekst a potem zaniósł go do wydawnictwa i powiedział – róbcie co chcecie, bo ja już mam dość tego pisania. A oni w Krajowej Agenci…

1 Komentarz

Wyspa czterech łotrów i jej Anioł Stróż

„Przyjechał do Warszawy wieczorem. Podróż miał ciężką. Dzień był gorący, ludzie tłoczyli się niemiłosiernie. Wysiadłszy na dworcu Głównym wypił w kiosku dwa kufle chłodnego piwa.”[1] – trzecie było raczej niewskazane, ale dwa już mówiły sporo o człowieku. Jedno wypija się by ugasić pragnienie, drugie by poczuć się trochę lepiej.   Ten milicjant od dwóch piw, to porucznik Engel, bohater dość ciekawej i wyróżniającej się na tle innych ,opowieści z serii "Ewa wzywa 07" „Wyspy czterech łotrów" Andrzeja Szczypiorskiego. Autor „Mszy za miasto Arras” tworzy lekką i nieco niesamowitą opowieść, która spełnia wszystkie wymagania narzucone przez sponsora serii, czyli komendę główną…

0 Komentarzy

Dlaczego Ewa wzywała 07?

  Rok 1967. Podczas jednej z narad Komendy Głównej powstaje pomysł "ocieplenia wizerunku MO" poprzez przybliżenie trudnej pracy milicjantów społeczeństwu. Zadanie to otrzymują  pułkownik Zbigniew Gabiński, dyrektor Oddziału Kontroli, Badań i Analiz KG MO i ppłk Władysław Krupka, który w KG MO kierował specjalną komórką, której zadaniem było tworzenie, jakbyśmy to dziś nazwali, odpowiedniego PR milicji, poprzez kontakty z filmowcami, literatami i dziennikarzami. Obaj pułkownicy stanęli na wysokości zadania i w krótkim czasie opracowali plan stworzenia serii mikropowieści, które swoim charakterem miały przypominać przedwojenne kryminalne zeszyty "10 groszowe". Wymyślono więc niebieskie zeszyty. Nazwa serii „Ewa wzywa 07” nie miała nic…

1 Komentarz

Kapitan Żbik najlepszym przyjacielem młodzieży

  Kapitan Żbik to człowiek czynu, osoba, która zawsze wie, jak postąpić, którą każdą najbardziej skomplikowaną sprawę potrafi rozłożyć na czynniki pierwsze i później z tych drobnych elementów przypominających puzzle ułożyć właściwy obraz. Opiekuje się nim sędziwy pułkownik Czeladka, który nadzoruje wszystkie śledztwa, a w pracy pomagają mu piękne milicjantki Ola, Marzena i Iwona. Jego pomocnikiem jest też młodszy i sprawiający wrażenie pojętnego ucznia porucznik Michał. Ten zgrany i fachowy zespół jest w stanie rozwiązać każdą sprawę. Ale co ważne potrafi nie tylko z zapałem ścigać przestępców, ale także Żbik i jego ludzie wiedzą, jak rozmawiać z młodzieżą. I…

0 Komentarzy

Kapitan Jan Żbik wkracza do akcji

"Piszę do ciebie powoli, bo wiem że ty też czytasz powoli" – pisał milicjant do milicjanta. Ten i wiele innych dowcipów o funkcjonariuszach MO opowiadano sobie w czasach PRL-u. Milicja nigdy nie miała dobrego odbioru w społeczeństwie. Kojarzyła się źle, bo wielu jej  funkcjonariuszy nie należało do orłów intelektu. Ci inteligentni wiedzieli że trzeba coś z tym zrobić. Należało ocieplić wizerunek milicjanta. Tylko jak to zrobić skutecznie? „1967 r. generał Tadeusz Pietrzak, komendant Milicji Obywatelskiej, stwierdził, że trzeba poprawić wizerunek milicji w oczach młodego pokolenia. Posługując się przystępną formą pokazać jak trudna i niebezpieczna jest taka robota. Na Bazarze Różyckiego pokazały się wtedy…

0 Komentarzy

Gleb + Królewna = kryminał milicyjny

  Jednym z pierwszych „odwilżowych” kryminałów była powieść z 1956 roku, zatytułowana ,,Królewna" Andrzeja Piwowarczyka (1919-1994). Powieść zanim ukazała się drukiem była nadawana w odcinkach przez Polskie Radio. Dzięki takiemu sposobowi przekazu od razu zdobyła dużą popularność wśród słuchaczy, ale jej papierowa wersja nie zdołała powtórzyć sukcesu Tyrmanda. W tej powieści główną postacią, rozwiązującą skomplikowaną zagadkę kryminalną jest oficer milicji. Barbara Marcinowska w swoim artykule Książka-ulicznica, czyli początki powieści kryminalnej w Polsce określa go mianem ,,ludowego Sherlocka Holmesa”[1] – Bohater tej powieści, kapitan milicji, nosi dość dziwne nazwisko jak na polskie warunki. Nazywa się Gleb i raczej sugeruje to…

0 Komentarzy