Kryminały współczesne i PRL-owskie
"Euzebiusz Kopacz od wielu lat zelował ludziom buty, przyklejał obcasy, przyszywał paski u sandałów, ale mimo to nic zdradzał pociągu ani do czystej, ani do żytniówki, ani do śliwowicy, ani nawet do bimbru swojej roboty. Bardzo rzadko pijał piwo, a braki płynów w organizmie uzupełniał kefirem, słodkim mlekiem, herbatą lub lemoniadą. Tylko raz do roku, dziewiętnastego marca, wypijał dwa kieliszki wódki na imieninach swojego szwagra, Józefa. Nie pil ani na Boże Narodzenie, ani na Wielkanoc, ani na swoje własne imieniny, tylko na imieniny szwagra. Taki już był dziwak". I to właśnie do warsztatu tego dziwaka, który swoją abstynencją potwierdzał…
W pewnej stadninie koni pracuje młody zootechnik Maciej Sławiński. Jest przystojnym meżczyzną więc nic dziwnego, że wzbudza zainteresowanie wśród miejscowych pań. Niestety interesują się nim nie tylko panny na wydaniu ale również te które powinny patrzeć przychylnie tylko na własnych mężów. Nic więc dziwego, że zazdrośni mężczyźni spoglądają na niego niechętnie. Nie przepada za nim masztalerz, którego Sławiński ma zastąpić na zawodach konnych we Francji do tego na koniu, którego ów masztalerz wytrenował. Nie lubi go miejscowy kłusownik który przez niego trafia za kratki. Dyrektor stadniny podejrzewa go o romans ze swoją żoną i do tego wszystkiego jeszcze gajowy,…
Laska dyrektora Osieckiego to szpiegowska opowieść w której nic nie jest oczywiste. Dyrektor stadniny koni, pan Osiecki chce lecieć do Niemiec Zachodnich, na jakieś branżowe spotkanie. Podczaas kontroli na lotniksku zostaje zatrzymany. Okazuje się bowiem, że w lasce której używa do podpierania się po kontuzji, jest wydrążony otwór a w nim mikrofilmy ze zdjęciami przedstawiającymi wojskowe instalacje. Stróże prawa nie mieliby o tym przemycie zielonego pojęcia, gdyby nie anonimowy list, informujący dokładnie gdzie i czego szukać. Za sprawę bierze się as kontrwywiadu kapitan Stasiak, przyjaciel majora Downara. Wyrusza do stadniny wcielajac się w rolę nowego zastepcy dyrektora. Tymczasem w…
Ten kryminał Kazimierza Koźniewskiego z 1968 roku wydany w serii „Ewa wzywa 07” opatrzony został numerem 2. Jest więc to pozycja otwierająca tę najpopularniejszą w PRL serię kryminalną. Skoro autora zaproszono do napisania książki na samym początku to znaczy, że był człowiekiem godnym zaufania a książka spełniła pokładane w niej nadzieje. Ale zanim przejdziemy do kwestii politycznych najpierw zajmijmy się na kryminałem. W pewnym hotelu, w portowym mieście pokojówka natrafia na zwłoki mężczyzny. Gość został zabity ciosem w serce a narzędziem zbrodni jest sztylet a dokładniej poniemiecki kordzik SS, o czym świadczy ślad po nazistowskim orle wydłubanym niegdyś z…
Ta mini-powieść Barbary Gordon jest jak stara pocztówka z wakacji o wyblakłych kolorach, jednak w jakiś niewytłumaczalny sposób przyciągająca tym co zastygło na starym zdjęciu. A tam jezioro, las żaglówka i ludze, którzy swoją młodość przeżyli tak dawno temu, że wydaje się to wręcz niemożliwe żeby mogło się kiedyś wydarzyć. Jezioro Kierskie w Kiekrzu pod Poznaniem, w latach siedemdziesiątych to kurort całą gębą, a dziś jak ta kartka, trochę bez blasku i wabiącego magnetyzmu. Nawet ośrodek wypoczynkowy dla milicji, jeden z najlepszych w kraju zamknięty na cztery spusty i zrujnowany… Ale książka rozgrywa się w czasach świetności kierskiego kurortu.…
Mają w sobie coś takiego te kryminały, że chce się po nie sięgać, mimo że zanim zacznie się czytanie, człowiek już wie, że nie będzie tu ani skomplikowanej intrygi ani akcji zapierającej dech w piersiach, a jedyne na co można liczyć, to powolne, ślimaczące się śledztwo, które w końcu musi doprowadzić do rozwikłania zagadki kryminalnej Z powieścią "Gdzie będę tak potrzebny" Juliusza S. Znamierowskiego było dokładnie tak jak myślałem, choć wcale nie uważam się za człowieka posiadającego dar przewidywania przyszłości. To raczej kwestia pewnego doświadczenia i wiedzy na temat kryminałów z tamtych czasów, które ze względów ideologicznych, nie miały epatować brawurowym…
Z tą powieścią mam kłopot, bo gdy wpadła mi w ręce i zorientowałem się że akcja rozgrywa się w Poznaniu, byłem bardzo podekscytowany. Jednak po jej przeczytaniu pojawił się u mnie pewien niedosyt. Zabrakło mi w niej tego co bardzo cenię w powieściach kryminalnych czyli „genius loci”. Duch miejsca, poznański Merkury zatrzepotał tylko skrzydłami u swych boskich stóp i odfrunął niemal natychmiast, pozostawiając czytelnika samemu sobie z kryminalną akcją, która już tak bystra i szybka jak posłaniec olimpijski niestety nie była. No ale zacznijmy od początku, czyli odrobiny historii. „Wenus z brązu” to pierwszy poznański kryminał. Jak dotąd nie…
Gra bez ryzyka Jan Andrzej Kaczmarczyk W Warszawie w ciągu jednej nocy ktoś kradnie kilkanaście prawie nowych fiatów 125p. Milicjanci dochodzą do wniosku, że mają do czynienia ze świetnie zorganizowaną grupą przestępcza. Dlatego w Komendzie Głównej MO powołana zostaje grup śledcza do rozwiązania zagadki. „Pułkownik Sekulski długo zastanawiał się komu powierzyć prowadzenie dochodzenia. Bral pod uwagę dwie kandydatury. Pierwszy to Kapitan Rudzki. Problem tkwił w tym, iż podstawą sukcesów Rudzkiego była rzadko spotykana dokładność i systematyczność. Prowadziło to do znacznego wydłużania się czasu śledztw i dochodzeń. (…) Drugim kandydatem był kapitan Górski. Miał ogromna intuicję, dzięki niej w sposób…
Trzej młodzi ludzie wyjeżdżają na Mazury. Pewnego dnia postanawiają wypłynąć łódką na jezioro. Pogoda się zmienia, idzie burza a poczciwa Omega nie jest przystosowana do pływania w takich warunkach. Trzeba uciekać jak najszybciej. Ale nie można przecież przepłynąć obojętnie, gdy obok podobna łódź się przewraca i cztery osoby wpadają do wody. Trzeba ich ratować. W dramatycznych okolicznościach udaje się wyłowić trzech chłopaków i dziewczynę. Wszystko kończy się pomyślnie, a następnego dnia obie grupy umawiają się na wspólne picie wódki, które kończy rzyganiem, leżeniem pod stołem, awanturą, zerwaniem, nowym związkiem, a w końcu mordobiciem. Dramat na wodzie i dramat na…