
Bardzo lubię powieści, których akcja rozgrywa się w starożytności. Pociąga mnie w nich przede wszystkim to, że autorzy próbują ożywić zamierzchłą przeszłość, tworząc obrazy świata, który do naszych czasów zachował się w postaci ruin twierdz, świątyń czy akweduktów. Podziwiam więc pracę pisarzy, którzy jak archeologowie z rozbitych kawałków skorup kleją dawne naczynia. Robert Harris jest właśnie takim odkrywca, który odtwarza ten dawny świat dając drugie życie budowlom ale przede wszystkim ludziom. Na szczęście dla niego Cyceron, wybitny mówca, adwokat, polityk i rzymski konsul pozostawił po sobie sporo zapisków które dzięki przepisującym je średniowiecznym skrybom przetrwały do naszych czasów. Z jego spuścizną mamy do czynienia na codzień, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Przykład pierwszy z brzegu to kultura, słowo używane i nadużywane tak powszechne że nie zastanawiamy się przecież nad jego pochodzeniem. A tu niespodzianka, zawdzięczamy je Cyceronowi. W starożytnym Rzymie słowo to istniało w odniesieniu do uprawy rolnej. Cultura agrari to nic innego jak zwyczajna uprawa pola, sadu czy winnicy. Ale Cyceron w swych rozprawach Tuskulańskich ( miał willę nadmorską w Tuskulanum i tam dyktował swoje przemyślenia niewolnikowi) zastanawiając się nad rozwojem duchowym człowieka napisał, że duszę ludzką należy uprawiać tak jak rolnik robi to ze swoim polem, spulchniać. przekopywać i nawadniać. A proces ten to nauka, czyli „cultura animi” uprawa ducha. I w ten oto sposób słowo to zaczęło od tamtych czasów znaczyć więcej i więcej, bo dzięki Cyceronowi zakres znaczeniowy rozszerzył się znacznie. Dziś kultura, to nie tylko grzeczne zachowanie, to ogół wytworów działalności ludzkiej, materialnych i niematerialnych, a w końcu wartości przyjętych przez pewne zbiorowości i przekazywane innym.
Ale ta książka to nie traktat o kulturze, to doskonała powieść opisująca czasy schyłku republiki i kariery politycznej Cycerona, spisana przez jego skrybę, tego niewolnika o którym już wspomniałem. A tak na marginesie niewolnik Cycerona Marek Tuliusz Tyron przeszedł do historii ponieważ wymyślił sposób szybkiego zapisu mów swego pana. To jemu, a pośrednio i Cyceronowi zawdzięczamy opracowany szczegółowy system stenografii.
Ta powieść jest jak szeroko otwarta brama do starożytnego Rzymu, czasów zmierzchu republiki. Naprawdę warto przez nia przejść, by trafić do innego świata, w którym Forum Romanum wypełnią senatorowie, ekwici i motłoch z którego głosem patrycjusze muszą się zawsze liczyć. Dlaczego to dla nich takie ważne? Dowiecie się tego z tej opowieści.
Opowieści tej wysłuchałem w świetnej interpretacji Marcina Popczyńskiego
