Hamilkar prowadzi śledztwo

Krzysztof Bochus udowadnia, że bez trudu potrafi poruszać się w świecie retrokryminału. Doskonale radził sobie z realiami lat 20/30 a teraz zanurzył się jeszcze głębiej. Gdańsk początku XIX stał się scenerią pasjonującej powieści w której jest wszystko to co powinno się w takim gatunkowym kryminale znaleźć. Jest więc morderstwo, a właściwie kilka podobnych do siebie zbrodni dokonanych na francuskich żołnierzach z garnizonu Gdańskiego, czyli wojsk które odbiły z rak Prusaków to miasto. Jest śledztwo prowadzone, przez miejscowego detektywa amatora, Polaka i Gdańszczanina, który zostaje wbrew swojej woli wciągnięty w tę sprawę przez Francuzów Detektywowi pomaga, a właściwie, patrzy mu na ręce francuski policjant. A do tego wszystkiego, jest przeciwnik, morderca realizujący swój niecny plan z którym zmierzyć się musi polsko-francuska para śledczych.To właśnie śledztwo sprawia, że czytelnik wraz z tą parą detektywów może podążać gdańskimi uliczkami i zaułkami, wkraczać do podejrzanych spelun, mieszczańskich domów i bogatych kamienic. A wszystko pieczołowicie oddane, odtworzone i namalowane słowem przez pisarza, który doskonale zna to miasto i wie, jak ono wyglądało w dawnych czasach. Wartka akcja sprawia, że jak zwykle u Bochusa, czyta się to wyśmienicie. Widziałem, że autor podpisał już umowę z wydawnictwem na kolejny tom, a więc szykuje się kontynuacja, co bardzo mnie cieszy, bo szkoda byłoby porzucić tak ciekawie zbudowanego bohatera o starożytnym, kartagińskim imieniu Hamilkar.

Dodaj komentarz