„Rumor” czyli wzór alchemiczny na dobry kryminał

To, że Robert Małecki pisać potrafi, doskonale wiedzą wielbiciele polskiego kryminału. Co z tego, powiedziałby ktoś, koro jest pisarzem to musi umieć pisać. Ale by pisać interesujące kryminały trzeba czegoś więcej niż tylko pisarskich umiejętności. Potrzebna jest pewna cecha, którą niestety nie mogą pochwalić się wszyscy piszący. Ta cecha to umiejętność obserwacji otaczającej nas rzeczywistości.  Małecki umie patrzeć wokół siebie, słuchać ludzi i wyciągać wnioski. To właśnie dzięki temu zmysłowi obserwacji udaje mu się namalować obraz wiarygodnego tła. Nie chodzi tu bynajmniej o dekoracje teatralne, ale o realistyczne przedstawienie świata, który determinuje działania bohaterów. Bez tego co dzieje się za ich plecami nie dałoby się zbudować wiarygodnej opowieści kryminalnej. Bo dobry współczesny kryminał, któremu nie sposób się oprzeć, jest jak odurzający środek chemiczny złożony z odpowiednio dobranych odczynników. Dobry kryminał jest jak efekt reakcji chemicznej, w której miesza się ze sobą w odpowiednich proporcjach odpowiednie składniki: Zbrodnia+Intryga+Bohater+Tło+Akcja = Dobry Kryminał. Czyli w skrócie wzór na dobry kryminał wygląda tak:

ZB + In + Bo + Tł + Ak = 1 DK

Teraz trzeba tylko dodać odrobinę magii, a Małecki jak dobry alchemik wie jak dobrać te wszystkie elementy, jak odpowiednio wymieszać i podgrzać by uzyskać efekt w postaci powieści od której nie sposób się oderwać. Taką właśnie książką jest „Rumor”. Nie przeczytałem tej książki, wysłuchałem jej i dobrze zrobiłem. Bo to prawdziwa gratka dla miłośników teatru wyobraźni. Rumor to nie zwykły audiobook, to słuchowisko w którym jest to wszystko co w spektaklu słuchowiskowym jest niezbędne. Jest więc narrator oraz doskonali aktorzy wcielający się w postaci występujące w powieścią, a wszystko z delikatnym muzycznym tłem.  Słucha się tego naprawdę wyśmienicie.  

A o czym jest ta książka zapytacie? No dobra, powiem. Pewien właściciel wypożyczalni kamperów i przyczep campingowych stoi sobie przy oknie w swoim domu i patrzy w pole. A tam chodzą policjanci, pracuje koparka która rozkopuje ziemię, a on stoi, patrzy i robi mu się na przemian zimno i gorąco. Czyżby wiedział czego oni tam szukają? To niedaleko, tuż za płotem, po sąsiedzku, więc prawie u. niego. Nagle koparka nieruchomieje, policjanci podchodzą do krawędzi dołu, patrzą na coś, o czymś rozmawiają. I w końcu dwoje z nich rusza w kierunku domu, obserwowani cały czas przez właściciela wypożyczalni. Ten facet to Rumor… 

No i co, zaczyna się dobrze? Dalej jest jeszcze ciekawiej. Ale jak bardzo, musicie sprawdzić to sami. Ja sprawdziłem i jestem bardzo usatysfakcjonowany. Wy też będziecie, zaręczam.

Dodaj komentarz