Krótka historia “wypierdalania”

O historii “wypierdalania” mało kto słyszał w Polsce, choć w Wielkopolsce znają ją od dawna. Jest to opowieść wielce pouczająca i na pewno nie wulgarna. Nauczyć się z niej można, że nie warto się nad innych wywyższać, bo ci inni mogą za to wywyższanie wywyższającemu „wpierdolić” i kazać „wypierdalać”.

No ale do rzeczy. Był rok 1870, kiedy niejaki Piotr Paluch z podpoznańskich Gądek został wcielony do armii Pruskiej i powieziony wraz z innymi poznaniakami do Francji bić Francuza i ich cesarza Napoleona III. Nasz wielkopolski wojak, długo się nie nawojował, bo już na samym początku zmagań wojennych dostał się do francuskiej niewoli. Zadowolony wielce z tej nowej sytuacji, w której bezpiecznie mógł dotrwać do końca wojny, pomagał w czym mógł swoim francuskim wrogom, naprawiając, reperując i odnawiając wszystko co wpadło mu w ręce, zaskarbiając sobie ich szacunek i wdzięczność. Gęba mu się przy tym nie zamykała i gadał jak najęty, co ciekawe gadał po francusku, bo talent miał do języków. Francuzi polubili gadatliwego i obrotnego Polaka, a w dowód wdzięczności imię i nazwisko przetłumaczyli mu na francuski. I tak Piotr Paluch stał się francuskim Piotrem – Pierre (Pier), Paluchem -doigt (dua) czyli Pierdołą z Gądek.

Po wojnie wrócił cały i zdrowy Pierdoła do Gądek, w których to Gądkach opowiadał dużo o Francji, najczęściej po francusku, żeby swoje związki z Francuzami podkreślić. Nie podobało się to miejscowym, bo Pierdoła całkiem polskiego języka zapomniał i po francusku gadał (pierdolił) jak najęty. Więc któregoś wieczora kilku chłopów się zebrało, i Pierdoła dostał wpierdol i został wypierdolony z gospody, w której zazwyczaj pierdolił w obcym języku.

Historię Piedroły z Gądek poznała wkrótce cała Wielkopolska za sprawą gazety z Poznania, która opisała przypadek byłego żołnierza co stracił kontakt z rzeczywistością. Odtąd określenie „Pierdoła z Gądek” weszło na stałe do poznańskiego języka, określając w ten sposób ludzi, którzy gadają jak najęci, przy tym nie zawsze z sensem i prawdziwie. Gadanie o niczym stało się „pierdoleniem”, zaś przyśpieszone wyjście przy pomocy kopniaków i pięści „wypierdoleniem”. Dlatego niezwykle modny ostatnio okrzyk „Wypierdalać” odczytywany być powinien jako delikatna sugestia do zmiany postępowania. Podobno Pierdoła z Gądek szybko przypomniał sobie jak się mówi po polsku a to oznacza że „wypierdol” miał sens.

 

Francuscy lansjerzy oraz kirasjerzy pilnują pojmanych bawarskich żołnierzy” autorstwa Jean Baptiste Édouard Detaille

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Anna

    I wszystko jasne 🙂

  2. Rozwojowiec

    To jest właśnie edukacja. Człowiek przeklina, ale znaczenia przekleństw nie zna.

Dodaj komentarz