grafika: Eugeniusz Skorwider

Po ataku na Polskę 10 września 2025 chyba nikt już nie ma żadnych wątpliwości, że Rosja to wrogi kraj, który będzie dążył do konfrontacji z Polską, a co za tym idzie z NATO. Rosja nas zaatakowała, to jest pewne, tylko dlaczego trzeba to w ogóle tłumaczyć? Od wczoraj sieć zalewa rzeka wpisów i komentarzy typu, to nie nasza wojna, nie dajmy się wciągnąć, to Ukraińska prowokacja i tym podobne bzdury, a wszystko to wyprodukowane przez fermy ruskich troli, które mają jedno zadanie, siać jak największy zamęt w sieci. Wygląda to tak, jakby wtargnięcie dronów było zsynchronizowane z treściami, które niemal natychmiast pojawiły się w internecie. Szkoda tylko, że sporo ludzi daje się na to ruskie gadanie nabierać i bezmyśnie powiela te bzdury.
No więc trzeba mówić jasno i powtarzać to tym wszystkim, którzy niczego nie rozumieją i powtarzają wrogą ruska narrację. Naruszenie naszej przestrzeni powietrznej przez ruskie drony to nic innego jak wrogi akt agresora. Nie był to bynajmniej przyjezdny przelot nieuzbrojonych dronów, będący pokazem pokojowych intencji bratniego narodu rosyjskiego. Bo ani on bratni, ani pokojowo nastawiony do świata. Rosja zawsze w swojej historii była państwem agresywnym, z którym walczyliśmy właściwie ciągle. Historia Polski to zapisane krwią pasmo nieustannych wojen z Rosją, ciągnących się od XVI wieku aż do czasów rozbiorów, których konsekwencją były utopione we krwi powstania kościuszkowskie, listopadowe i styczniowe.
Czy nie można było się jakoś z Rosją dogadać, by zatrzymać ten ciąg nieszczęść – zapyta ktoś? Owszem, można było na ruskich warunkach. Takich jak te dyktowane obecnie Ukrainie – zróbcie co każemy, zapomnijcie o UE, NATO i wolności, stańcie się częścią Wielkiej Rosji a wojna się skończy. Tak samo będzie z nami jeśli Ukraina upadnie. W końcu popularne ruskie powiedzeniem mówi „Kurica nie ptica Polsza nie zagranica”. Bo rzeczywiście dla nich nie jesteśmy jakąś obcą Polszą ale tym swojskim, priwislanskim krajem, który oderwał się od Matuszki Rossiji bo rządzą w nim faszyści. Prosta i głupia narracje, ale trafiająca do zakutych ruskich łbów, które nie mają nic czym mogłyby się szczycić, oprócz ruskiej dumy narodowej, wyhodowanecj na przeświadczeniu o wielko-mocarstwowości. To jest powód by pomóc bratniemu narodowi polskiemu w zrzuceniu faszystowskiego jarzma i połącznia się z bratnim narodem rosyjskim. Łączenie właśnie się zaczęło, poprzez atak dronów, pierwszy ale nie ostatni.
A teraz odrobina historii. Pamiętacie godło Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Sierp i młot oczywiście, to symbol walki światowego proletariatu z burżuazją. Ale ważniejszy jest ten element w tle. Za sierpem i młotem była kula ziemska. Nie jej fragment ze Związkiem Radzieckim, ale cała kula ziemska. To był jasny sygnał którego Zachód nigdy nie zrozumiał. Bolszewicka Rosja mówiła w ten sposób wyraźnie, chcemy swoją władzę rozciągnąć na cały świat. Na szczęście nie udało im się tego dokonać. Zabrali tylko połowę świata, ale pozostała jeszcze druga połowa wolnych demokratycznych krajów. I dzięki temu, że istniał „Wolny Świat” Polska i inne kraje Demokracji Ludowej mogły się wyrwać z objęć bolszewizmu w latach 90 XX wieku. A sam Związek Radziecki rozpadł się dając niepodległość podbitym przez siebie krajom, wchodzącym dotąd w jego skład. Ten proces rozpadu Władimir Putin uznał za największą katastrofę w dziejach Rosji. I od czasów gdy stanął na czele Federacji Rosyjskiej robi wszystko by odbudować Związek Radziecki, albo jak kto woli Wielką Rosję ze strefami wpływu, obejmującymi wszystkie kraje z nią graniczące. Jakby ktoś tego nie zauważył, tkwimy właśnie po same uszy w procesie odbudowywania Wielkiej Rosji, bo proces ten trwa od kilku lat w najlepsze. A atak ruskich dronów jest wyraźnym elementem składowym tego procesu. Dlatego jestem przekonany, że na tym jednym złowrogim wtargnięciu w naszą przestrzeń się niestety nie skończy. Koniec nastąpi dopiero wtedy gdy agresywna Rosja, realizującą marzenie ZSRR o panowaniu nad światem upadnie, czego szczerze jej życzę.
