Granica możliwości

   W jadącym z Niemiec passacie giną kierowca i pasażer. W aucie nie ma pieniędzy, dokumentów ani żadnego zakupionego na Zachodzie towaru, co budzi podejrzenia Brygidy Bocian, młodej, ambitnej i nieustępliwej pani prokurator. Wkrótce dochodzi do kolejnego niepokojącego zdarzenia – na jednej z poznańskich ulic eksploduje samochód z kobietą w środku. Czy te dwa tragiczne incydenty to zwykły zbieg okoliczności, czy obie sprawy mają ze sobą coś wspólnego? „Granica możliwości”, powieść osadzona w latach 90., to początek nowej serii kryminalnej w dorobku Ryszarda Ćwirleja. Premiera już 11 stycznia! Rok 1990. Na trasie pomiędzy Opalenicą a Grodziskiem Wielkopolskim dochodzi do…

0 Komentarzy

To nie moja ręką – krzyczy złodziej złapany za rękę na gorącym uczynku. Bo co ma mówić?

  Mój kolega pisarz Przemek Semczuk walczy o swoje prawa, bezczelne okradany ze swojej własności intelektualnej przez podcasterów. Nie dziwię mu się bo znam tego faceta i wiem jak starannie podchodzi do swojej roboty pisarskiej, jak sprawdza fakty, jak okupuje biblioteki i archiwa by dojść do prawdy, niekoniecznie tej do której prezes dochodzi co miesiąc i dojść nie może. Dajcie zbadać temat  Semczukowi a dojdzie – bo on wpuszczony na trop rusza jak gończy pies i ...efektem są jego książki po które warto sięgnąć. Wiedzą o tym podcasterzy i sięgają chętnie, przerabiając je na podcasty. No bo przecież kupili…

0 Komentarzy

Co Kaczyński śpiewa przy goleniu?

  Na słowach "Roty" wychowały się całe rzesze polskich dzieci w Pruskim zaborze,  śpiewano ją podczas patriotycznych uroczystości w dwudziestoleciu międzywojennym, a po drugiej wojnie stała się prawdziwym symbolem walki o polskość "Ziem odzyskanych" czyli tych, które Stalin odebrał Niemcom i dał nam w zamian za nasze Kresy Wschodnie. Pamietam doskonale apele szkolne, kiedy  wraz z ubranymi na galowo kolegami i koleżankami śpiewaliśmy że "Nie będzie Niemiec pluł naw w twarz i dzieci na  germanił. " Jarosław Kaczyński też śpiewał ocierając oplutą przez Niemca twarz, pielęgnując w sobie nienawiść do wroga, który na nas czyha, chce napaść i odebrać…

2 komentarze

Milicjant jest zawsze potrzebny

Mają w sobie coś takiego te kryminały, że chce się po nie sięgać, mimo że zanim zacznie się czytanie, człowiek już wie, że nie będzie tu ani skomplikowanej intrygi ani akcji zapierającej dech w piersiach, a jedyne na co można liczyć, to powolne, ślimaczące się śledztwo, które w końcu musi doprowadzić do rozwikłania zagadki kryminalnej Z powieścią "Gdzie będę tak potrzebny" Juliusza S. Znamierowskiego  było dokładnie tak jak myślałem, choć wcale nie uważam się za człowieka posiadającego dar przewidywania przyszłości. To raczej kwestia pewnego doświadczenia i wiedzy na temat kryminałów z tamtych czasów, które ze względów ideologicznych, nie miały epatować brawurowym…

0 Komentarzy

Pierwszy poznański kryminał

Z tą powieścią mam kłopot, bo gdy wpadła mi w ręce i zorientowałem się że akcja rozgrywa się w Poznaniu, byłem bardzo podekscytowany.  Jednak po jej przeczytaniu pojawił się u mnie pewien niedosyt. Zabrakło mi w niej tego co bardzo cenię w powieściach kryminalnych czyli „genius loci”. Duch miejsca, poznański Merkury zatrzepotał tylko skrzydłami u swych boskich stóp i odfrunął niemal natychmiast, pozostawiając czytelnika samemu sobie z kryminalną akcją,  która już tak bystra i szybka jak posłaniec olimpijski niestety nie była. No ale zacznijmy od początku, czyli odrobiny historii. „Wenus z brązu” to pierwszy poznański kryminał. Jak dotąd nie…

2 komentarze

Klaskaniem majac obrzękłe prawice…

– Jarosław, Jarosław Jarosław! – krzyczeli ludzie bijąc rytmicznie brawo. – Jarosław, Jarosław Jarosław! – powtarzał  cichutko, szczęśliwy z tego spontanicznego entuzjazmu Kieszonkowy Satrapa. Był skromny więc ledwie tylko otwierał usta i  poklaskiwał. On nie musiał krzyczeć tak jak oni, ci co stali wokół niego. On nic nie musiał, bo przecież niczego nikomu nie udowadniał klaszcząc i pokrzykując. A pozostali nie mieli innego wyjścia. Najbardziej nie miał ten sepleniący oszust co to dojeżdżał co tydzień do Brukseli swoim samochodem. On musiał klaskać i krzyczeć, żeby Kieszonkowy Satrapa go usłyszał, bo inaczej nie miał szans na posłuchanie. Kieszonkowy go nie…

2 komentarze

Farciarz Jubi na tropie

  W zasadzie powinien to być kryminał milicyjny. Napisany pod koniec lat siedemdziesiątych (książka wyszła w 1980 roku) opowiada przecież o naszej PRL-owskiej rzeczywistości, więc powinien mówić o milicjantach i ich doskonałych metodach śledczych, zawsze prowadzących do pochwycenia przestępcy i przykładnego ukarania osobnika zdemoralizowanego, który nie chce wraz ze zdrową tkanką narodu budować świetlanej przyszłości, w której chłopi, robotnicy i inteligenci pracujący będą żyli w kraju mlekiem i miodem płynącym. Ale coś w tej fabule powieści kryminalnej poszło nie tak, jak by chcieli przedstawiciele wydziału propagandy Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej. Jerzy Michał Czarnecki krakowski pisarz, poeta i krytyk literacki,…

0 Komentarzy

Targi Książki w EMPIK-u 2022

Targi Książki w Empiku rozpoczęte. Z tej okazji miałem przyjemność gościć w  Empiku poznańskim centrum Avenida by podpisać swoje książki. Egzemplarze z dedykacją czekają na czytelników. A ta sympatyczna pani która dzielnie mi asystuje przy podpisaniu to Sara Bugajska z empikowej ekipy https://www.empik.com/targi-ksiazki  

0 Komentarzy