Oni też mają uczucia.
Pierwszy raz czytałem tę książkę bardzo dawno temu, w połowie lat osiemdziesiątych. Wtedy zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Po raz pierwszy bowiem miałem do czynienia z opowieścią, w której wojnę mogłem obserwować oczyma bohaterów, którzy dla nas, pokolenia wychowanego na "Czterech pancernych i psie" byli bezimiennymi wrogami. Tylko poczciwy Niemiec, obergefreiter Kugel miał imię i nazwisko. Cała reszta nie zasługiwała na głębszą refleksję. W filmach czasu PRL Niemcy byli potrzebni po to, żeby nasi dzielni żołnierze mieli z kim walczyć i kogo pokonywać. Nasz agent Hans Kloss musiał mieć swojego Hermana Brunnera, z którym wygrywał każdy intelektualny pojedynek, bo…
