Kryminały współczesne i PRL-owskie
10 kwietnia 1920 roku urodził się Maciej Słomczyński, znany wszystkim wielbicielom kryminału pod pseudonimem Joe Alex. Był synem Marjorie Crosby i podobno amerykańskiego reżysera filmowego Meriana C. Coopera. Rodzice poznali się w Anglii, ale matka nie zdecydowała się wyjechać do Stanów z Merianem. Została na wyspie i tu poznała Aleksandra Słomczyńskiego który usynowił dziecko nadając mu polskie imię i swoje nazwisko. W czasie wojny przyszły pisarz był żołnierzem AK. W 1944 roku został aresztowany i osadzony na Pawiaku. Udało mu się uciec z więzienia i przedostać na Zachód. W 1947 roku powrócił na stale do Polski. Swoja literacką karierę…
Dziś urodziny Joanny Chmielewskiej, a ja jadę do Torunia na festiwal „Gwiazdozbiór kryminalny” I oczywiście w pociągu siedzę jak to mam w zwyczaju ze słuchawkami na uszach słucham sobie jak zwykle audiobooka. I muszę przyznać, że sam siebie zaskoczyłem tą koincydencją. Bo tak, to prawda, że w dzień urodzin Królowej Polskiego Kryminału słucham jej powieści „Wszystko czerwone” Czy to przypadek? Nie sądzę. W kryminale nie ma przypadków. Wszystko jest tam przemyślane i nic zbędnego się nie dzieje. Tak, jak w tej właśnie, doskonałej komedii omyłek. Bo tam dopiero w tym duńskim domu w pod Kopenhaskim Allerod przypadek goni przypadek.…
Siedem papierosów „Maracho” Jerzy Edigey Jaki kraj takie przestępstwa, chciałoby się powiedzieć. Agata Christie napisała doskonała powieść „Morderstwo w Orient Expressie” a u nas ani expresu ani nawet morderstwa. Bo któżby tam chciał mordować w pociągu dalekobieżnym z Warszawy do Szczecina. W Polsce Ludowej by uzyskać korzyść materialną i dorobić się w niecny sposób nie trzeba można się było posłużyć znacznie prostszymi metodami. Poza tym za mordowanie można było trafić na stryczek więc kradzieże wydawały się znacznie bardziej bezpieczne w razie wpadki. Akcja tej mikropowieści rozgrywa się na początku lat 80-tych. W przedziale pierwszej klasy do Szczecina podróżuje szóstka pasażerów.…
W zasadzie powinien to być kryminał milicyjny. Napisany pod koniec lat siedemdziesiątych (książka wyszła w 1980 roku) opowiada przecież o naszej PRL-owskiej rzeczywistości, więc powinien mówić o milicjantach i ich doskonałych metodach śledczych. Bo to one zawsze prowadzą do pochwycenia przestępcy i przykładnego ukarania osobnika zdemoralizowanego, skoro ten nie chce wraz ze zdrową tkanką narodu budować świetlanej przyszłości, w której chłopi, robotnicy i inteligenci pracujący będą żyli w kraju mlekiem i miodem płynącym. Ale coś w tej fabule powieści kryminalnej poszło nie tak, jak by życzyli sobie przedstawiciele wydziału propagandy Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej. Jerzy Michał Czarnecki krakowski pisarz,…
„Najgorszy jest Poniedziałek” Jerzy Edigey „Nie lubię poniedziałku” komedia” Tadeusza Chmielewskiego z 1971 roku to w zasadzie klasyka gatunku. Film opowiada o tym dlaczego poniedziałek jest dniem, w którym nic się nie może udać. A nawet jeśli coś idzie dobrze to i tak się w końcu wykopyrtnie bo w ten cholerny poniedziałek nic nie ma szans powodzenia. Gdy Jerzy Edigey pisał swoją poniedziałkową powieść film musiał już być kilkukrotnie wyświetlony w telewizji, a kto wie czy nie hulał dalej po prowincjonalnych kinach. Więc pisarz znał go na pewno i jeśli wcześniej nie miał żadnego stosunku do poniedziałku to po…
Franek Kociuba to zdolny funkcjonariusz. Tak przynajmniej sadzi major Downar, który poznał go jakiś czas temu w jego rodzinnej wsi ( powieść "Czerwona nitka"). Wtedy młody Kociuba jeszcze w stopniu sierżanta, dzięki bystrości swojego milicyjnego umysłu, pomógł w rozwiązaniu zagadki morderstwa pewnej młodej kobiety, która przyjechała do miejscowej stadniny koni i niestety już nie wyjechała, bo dała się zabić. Złożoną zagadkę oczywiście rozwiązał Downar, ale Kociuba okazał się świetnym współpracownikiem. Więc taki nieoszlifowany diament wymagał mistrzowskiej obróbki. A specjalistami od takiej byli niewątpliwie wykładowcy w milicyjnej szkole oficerskiej do której Kociubę wysłał Downar. A gdy młody brylant w stopniu…
"Pensjonat na Strandvägen" Jerzego Edigeya Jest połowa lat sześćdziesiątych XX wieku. W nadmorskiej miejscowości Lomma znajduje się ekskluzywny pensjonat dla ludzi zamożnych. Przebywa w nim kilkanaście osób, bo to początek czerwca, więc jeszcze nie nadszedł sezon wakacyjny. I właśnie w tym miejscu, wydawać by się mogło, że niezwykle bezpiecznym, bo byle kto do pensjonatu nie wejdzie ginie jedna z pensjonariuszek pani Maria Jansson. Zostaje zabita uderzeniem w głowę tępym narzędziem, najprawdopodobniej młotkiem. W pensjonacie odpoczywa również lekarz policyjny Björn Nilerud, który stwierdza, że jest to niewątpliwie morderstwo, określa też precyzyjnie godzinę zgony. Niestety policji nie można wezwać, bo właśnie rozszalała…
"Czerwona nitka" Zygmunta Zeydlera Zborowskiego, to powieść której akcja rozgrywa się w latach 60 dwudziestego wieku. Początkujący milicjant Franek Kociuba marzy o karierze śledczej. Chciałby rozwiązywać zagadki kryminalne jak bohaterowie kryminalnych powieści, ale co zrobić jak się jest wiejskim milicjantem w miejscowości w której nic się nie dzieje. Lecz jak to w dobrym kryminale bywa nie dzieje się do czasu, bo jak już się zacznie dziać, to szybko trzeba zapinać pasy w syrence. Choć z tymi pasami, to nie takie łatwe, bo w sześćdziesiątych latach pasów w syrenkach i warszawach jeszcze nie było. Trzeba się więc trzymać czegokolwiek, najlepiej…
"Zakopane, Zakopane, słońce góry i górale" – śpiewał zespół „Sztywny pal Azji” w 1987 roku. Ach te Zakopane w czasach PRL-u. Pamiętam je doskonale, bo zdarzyło mi się być tam aż dwa razy. Pierwszy raz w latach siedemdziesiątych wypoczywałem z mamą w domu wczasowym Związku Nauczycielstwa Polskiego a drugi raz w połowie lat osiemdziesiątych spędziłem kilka dni w jakimś hotelu, którego nazwy nie pamietam. Pamiętam za to te sklepy z pamiątkami, przepełnione restauracje i tłumy na Krupówkach, górali w góralskich strojach i ciupagę którą przywiozłem do domu na pamiątkę. To właśnie w takiej scenerii górskiego kurortu lat osiemdziesiątych rozgrywa…
Pani Wanda Wołczewska, dość zamożna wdowa dzieli się z własną córka, pewną sensacyjną opowieścią. Okazuje się, że jej mieszkanie nawiedza duch. I nie jest to jakiś przypadkowy duch, ale jak najbardziej znajomy. To duch jej męża nieboszczyka, który najwyraźniej nie zasłużył sobie na życie wieczne w raju, ale musi być duszą potępioną, która nie może zaznać spokoju i pęta się po tym łez padole. A że małżonek był łachudrą i łajdakiem nic dziennego, że cierpi w zaświatach. Tylko dlaczego nie daje spokoju swoje małżonce? Któregoś wieczora pani Wanda dzwoni do córki twierdząc, że duch ladaco znów się pojawił. Córka…